Wiadomość

Holenderskie uczelnie badają wpływ suplementów ziołowych na układ nerwowy

Według informacji opublikowanej przez Utrecht University naukowcy z holenderskich uczelni w Utrechcie i Maastricht rozpoczęli wspólny projekt badawczy, którego celem jest ocena bezpieczeństwa…

Holenderskie uczelnie badają wpływ suplementów ziołowych na układ nerwowy

Według informacji opublikowanej przez Utrecht University naukowcy z holenderskich uczelni w Utrechcie i Maastricht rozpoczęli wspólny projekt badawczy, którego celem jest ocena bezpieczeństwa ekstraktów roślinnych i suplementów ziołowych. W mojej praktyce fitoterapeuty z uwagą śledzę każdą inicjatywę, która może pogłębić naszą wiedzę o ryzykach związanych z substancjami botanicznymi, ponieważ to właśnie bezpieczeństwo — obok skuteczności — stanowi fundament zaufania do naturalnej profilaktyki. Projekt wpisuje się w szerszy europejski trend, by rzetelniej oceniać ryzyko surowców roślinnych i oddzielać przebadane preparaty od tych, które budzą uzasadnione obawy.

Na czym polega nowe badanie

Zespół badawczy koncentruje się, jak podaje Utrecht University, na identyfikacji potencjalnej neurotoksyczności i hepatotoksyczności substancji botanicznych przy użyciu nowoczesnych modeli in vitro. Oznacza to, że uczeni nie polegają wyłącznie na obserwacjach klinicznych, lecz sięgają po zaawansowane hodowle komórkowe i tkankowe, które pozwalają precyzyjniej wychwycić, które wyciągi mogą uszkadzać komórki nerwowe lub wątrobowe. W praktyce gabinetowej często spotykam się z przekonaniem, że ziołolecznictwo jest obszarem całkowicie wolnym od ryzyka, dlatego tego typu projekty przypominają, że również w fitoterapii obowiązuje prosta zasada: to dawka, standaryzacja i pochodzenie surowca decydują o bezpieczeństwie.

Warto przy tym zaznaczyć, że sam komunikat uczelni nie precyzuje jeszcze, które konkretne rośliny trafią do pierwszych serii badań. To dość typowa sytuacja na starcie dużych projektów — najpierw powstaje metodologia, a dopiero potem pojawia się lista surowców. Dlatego w najbliższych miesiącach warto obserwować kolejne publikacje i wystąpienia konferencyjne zespołu, ponieważ tam pojawią się pierwsze konkretne wnioski.

Co możesz zrobić dziś w domu i apteczce

Nie trzeba czekać na wyniki z Utrechtu i Maastricht, by zadbać o bezpieczeństwo swojej domowej apteczki ziołowej. W rozmowach z pacjentami wracam do kilku prostych zasad, które pozostają aktualne niezależnie od nowych doniesień naukowych. Po pierwsze — warto wybierać suplementy od producentów, którzy podają standaryzację na konkretne substancje czynne i jasno wskazują kraj oraz metodę pozyskania surowca. Po drugie — rozsądniej omijać preparaty łączące wiele ekstraktów w jednej kapsułce bez wskazania dawek poszczególnych składników, bo to właśnie takie mieszanki najtrudniej ocenić pod kątem ewentualnych interakcji. Po trzecie — nie traktować ziół jako zamiennika leków przy poważnych dolegliwościach wątroby czy układu nerwowego bez konsultacji ze specjalistą.

W kontekście globalnego rynku suplementów warto też wspomnieć o ubiegłotygodniowym komunikacie indonezyjskiej agencji BPOM, która poinformowała o wykryciu 31 nielegalnych ziół i suplementów, z czego 30 zawierało domieszki substancji o działaniu leczniczym. To doniesienie z odległego rynku, ale dobrze ilustruje uniwersalną prawidłowość: suplementy bez weryfikacji laboratoryjnej mogą stanowić poważne zagrożenie. Niezależnie od szerokości geograficznej warto zachować tę samą czujność i pytać producenta o dokumentację.

Na co zwrócić uwagę w najbliższych miesiącach

Projekt z Utrechtu i Maastricht to dopiero początek drogi, dlatego nie szukałbym w nim jeszcze ostatecznych odpowiedzi. Warto natomiast śledzić trzy rzeczy: oficjalne publikacje naukowe zespołu, które najczęściej pojawiają się w recenzowanych czasopismach, kolejne komunikaty Utrecht University o dalszych etapach badań oraz reakcje europejskich instytucji odpowiedzialnych za rynek suplementów diety. Jeśli wyniki potwierdzą istotne ryzyko niektórych ekstraktów, możemy spodziewać się szerszej dyskusji o normach — a to już temat, który bezpośrednio dotyczy każdego, kto na co dzień sięga po krople ziołowe i standaryzowane preparaty wzmacniające odporność.