Wskaźnik DER w ekstraktach: co oznacza i jak działa

Często spotykam się w mojej praktyce z pytaniem, które brzmi niemal identycznie u pacjentów, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z ziołowymi suplementami.

Wskaźnik DER w ekstraktach: co oznacza i jak działa

Przeglądają w aptece albo w sklepie internetowym ofertę ekstraktów i widzą na opakowaniach tajemnicze zapisy — DER 4:1, DER 10:1, czasem nawet DER 25:1 — i nie bardzo wiedzą, co z tym zrobić. Pytanie, które wtedy pada, brzmi zwykle tak: który z tych preparatów jest silniejszy albo bardziej skuteczny. Warto w takiej chwili zatrzymać się na moment i razem spokojnie wyjaśnić, że wskaźnik DER w ekstraktach ziołowych jest tylko jednym z elementów układanki i sam w sobie wcale nie odpowiada na pytanie o moc terapeutyczną danego produktu. Poniżej chcę Cię przeprowadzić krok po kroku przez to pojęcie, żebyś przy kolejnej lekturze etykiety czuł się pewniej i wiedział, na co warto patrzeć obok samego DER-u.

Czym jest wskaźnik DER i skąd się bierze

Wskaźnik DER to skrót od angielskiego wyrażenia Drug Extract Ratio, czyli dosłownie stosunek masy surowca roślinnego do masy uzyskanego z niego ekstraktu. Spotykasz się z nim najczęściej w formie dwóch cyfr rozdzielonych dwukropkiem — na przykład 10:1 albo 25:1 — i to właśnie ten zapis podpowiada Ci, jak bardzo surowiec został zagęszczony w procesie produkcji. Mówi on tyle, że z dziesięciu gramów (lub dziesięciu kilogramów, bo zasada dotyczy tej samej proporcji niezależnie od skali) suszu roślinnego powstał jeden gram (lub kilogram) końcowego wyciągu. W praktyce oznacza to, że materiał wyjściowy został mocno skoncentrowany, a Ty otrzymujesz produkt o mniejszej masie, ale zawierający w sobie rozpuszczalne składniki tej rośliny.

Warto przy okazji zapamiętać kilka wartości, które producenci stosują najczęściej — pomaga to zbudować sobie w głowie pewną intuicję co do skali.

Wskaźnik DERCo oznaczaTypowa postać produktu
1:1Masa surowca równa masie ekstraktuPłynne maceraty, nalewki, wyciągi wodno-alkoholowe
4:1Z czterech części surowca powstaje jedna część ekstraktuSkoncentrowane wyciągi, często wodno-alkoholowe
10:1Z dziesięciu części surowca powstaje jedna część ekstraktuBardzo popularny zapis w suplementach kapsułkowych
20:1Z dwudziestu części surowca powstaje jedna część ekstraktuStosowany przy roślinach o niskiej zawartości składników aktywnych
25:1Z dwudziestu pięciu części surowca powstaje jedna część ekstraktuEkstrakt o bardzo wysokim stopniu zagęszczenia
Wskaźnik DER mówi tylko, jak bardzo surowiec został zagęszczony — nie mówi jeszcze, ile konkretnych substancji aktywnych w nim zostało.

Zwróć uwagę, że ta tabela nie jest hierarchią od słabszego do silniejszego w sensie terapeutycznym. To jedynie miara zagęszczenia biomasy, czyli stopnia, w jakim wyjściowy materiał roślinny został skoncentrowany w końcowym produkcie. Ekstrakt o wskaźniku 1:1 wcale nie musi być słabszy w działaniu od tego z zapisem 25:1 — wszystko zależy od tego, jak wiele cennych związków chemicznych udało się z surowca pozyskać i ile z nich pozostało w gotowym wyciągu.

DER natywny a DER całkowity — dwa oblicza tej samej etykiety

Kiedy zaczynam rozmawiać z pacjentami o wskaźniku DER, proszę zazwyczaj, żebyśmy zatrzymali się przy jednym dodatkowym rozróżnieniu, które stosuje między innymi Europejska Agencja Leków w swoich wytycznych dotyczących produktów ziołowych. Mowa o dwóch pojęciach, które brzmią bardzo podobnie, ale opisują nieco inne rzeczy, a to, które z nich znajdziemy na opakowaniu, robi sporą różnicę przy porównywaniu różnych preparatów.

Pierwsze z nich to tak zwany DER natywny, czasem nazywany też DER pierwotnym. Odnosi się on do czystego stosunku masy surowca roślinnego do masy samego ekstraktu roślinnego, bez uwzględniania żadnych dodatkowych substancji, które mogłyby się znaleźć w gotowym wyciągu. To najczystszy, najbardziej laboratoryjny zapis, który mówi nam wyłącznie o relacji między materiałem wejściowym a czystym wyciągiem.

Drugie pojęcie to DER całkowity, który uwzględnia już masę nośników i substancji pomocniczych wchodzących w skład samego ekstraktu. Chodzi o takie dodatki jak maltodekstryna, laktoza czy krzemionka koloidalna, które producent może wprowadzić w trakcie lub zaraz po procesie ekstrakcji — na przykład po to, żeby ułatwić suszenie rozpyłowe, poprawić stabilność substancji aktywnych albo nadać ekstraktowi odpowiednią konsystencję proszku. Te substancje stają się integralną częścią gotowego wyciągu i dlatego wlicza się je do jego masy przy obliczaniu DER całkowitego.

Ważne, żeby nie mylić ich z innymi dodatkami technologicznymi — takimi jak stearynian magnezu, talk czy celuloza mikrokrystaliczna — które służą dopiero do produkcji tabletek czy kapsułek i nie wchodzą w skład samego ekstraktu. One nie zmieniają wartości DER.

W praktyce DER natywny jest zawsze wyższy lub równy DER całkowitemu dla tego samego wyciągu, bo im więcej nośnika dodano do ekstraktu, tym większa masa w mianowniku, a tym samym niższy stosunek. Jeśli więc na jednym opakowaniu widzisz DER 10:1, a na drugim DER 25:1, nie wiesz jeszcze, który z nich jest natywny, a który całkowity — i to właśnie ten niuans sprawia, że porównywanie liczb z różnych etykiet bez tej wiedzy bywa mylące. Producenci nie zawsze podają, z którym typem wskaźnika mamy do czynienia, i właśnie dlatego polecam pacjentom, żeby nie porównywali bezkrytycznie liczb z różnych opakowań — nawet jeśli wyglądają na pierwszy rzut oka identycznie.

Dlaczego DER bez standaryzacji mówi tylko część prawdy

Pozwól, że zatrzymam się przy tej kwestii nieco dłużej, ponieważ jest to chyba najczęstsze ze wszystkich nieporozumień, które obserwuję w codziennej pracy z osobami zainteresowanymi fitoterapią. Wielu moich pacjentów przychodzi z przekonaniem, że skoro ekstrakt ma DER 25:1, to automatycznie jest pięć razy silniejszy od tego z DER 5:1. To jest wniosek, który brzmi logicznie, ale niestety nie wytrzymuje konfrontacji z tym, jak w praktyce wygląda produkcja ekstraktów roślinnych i co tak naprawdę ma dla nas znaczenie w codziennej, łagodnej profilaktyce.

Wyobraź sobie taką sytuację: producent A suszy korzeń pewnej rośliny, mieli go i poddaje ekstrakcji wodno-alkoholowej, uzyskując wyciąg o wskaźniku DER 10:1. Dzięki starannemu dobraniu rozpuszczalnika, temperatury i czasu ekstrakcji udało mu się pozyskać sporą ilość interesujących związków aktywnych, a standaryzacja gwarantuje ich stałą zawartość w każdej porcji. Producent B pracuje z tym samym surowcem, ale stosuje bardziej agresywne parametry ekstrakcji — wyższą temperaturę, dłuższy czas kontaktu z rozpuszczalnikiem, inny stosunek faz — co pozwala wyciągnąć z rośliny więcej substancji rozpuszczalnych w przeliczeniu na gram gotowego wyciągu, uzyskując DER 25:1. To nie znaczy jednak, że ten drugi ekstrakt jest automatycznie pięć razy lepszy od pierwszego. Wszystko zależy od tego, ile konkretnych substancji czynnych udało się zachować w procesie i czy producent gwarantuje ich stałą zawartość — a tego sam wskaźnik DER nie mówi. Jeśli przyjrzymy się obu produktom pod kątem ilości substancji czynnych, które faktycznie trafiają do organizmu, bardzo możliwe, że pierwszy preparat będzie dla Ciebie cenniejszy — mimo niższego DER-u.

DER to parametr masowy, a nie farmakologiczny — opisuje proces produkcji, a nie efekt działania.

Warto też zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz, która często umyka, gdy czytamy etykiety zbyt szybko. Różne partie roślin, a nawet różne ich części — korzeń, liść, kwiat, owoc — mogą zawierać zupełnie różne ilości tych samych substancji aktywnych, w zależności od pory zbioru, regionu uprawy, sposobu suszenia czy przechowywania. Dlatego właśnie sam wskaźnik DER nie mówi nam nic o tym, ile cennego związku faktycznie znajduje się w konkretnej tabletce, którą trzymasz w dłoni. Jedyne, co daje nam taką gwarancję, to proces nazywany standaryzacją — i o nim opowiem w następnym kroku.

Standaryzacja i DER razem — pełniejszy obraz jakości

W mojej praktyce uczę pacjentów, żeby w myśleniu o ekstraktach roślinnych posługiwali się jednocześnie dwoma parametrami, nie jednym. Pierwszy już znasz — to wskaźnik DER. Drugi to standaryzacja, czyli proces, dzięki któremu producent jest w stanie zagwarantować, że w każdej kapsułce, tabletce czy kropli znajduje się ściśle określona ilość konkretnego związku aktywnego — takiego jak kofeina w ekstrakcie z zielonej herbaty, ginsenozydy w żeń-szeniu czy berberyna w berberysie. To właśnie standaryzacja, a nie DER, odpowiada na pytanie, które naprawdę nas interesuje w kontekście wsparcia organizmu i łagodnej profilaktyki: ile substancji czynnej dostaję w jednej porcji preparatu.

Różnica między tymi dwoma pojęciami bywa dla wielu osób nieintuicyjna, dlatego pozwolę sobie krótko je zestawić:

  • DER opisuje stosunek surowca do ekstraktu i mówi o stopniu zagęszczenia biomasy — jest parametrem technologicznym i produkcyjnym.
  • Standaryzacja opisuje gwarantowaną zawartość konkretnego związku aktywnego w każdej porcji — jest parametrem jakościowym i farmakologicznym.
  • Wysoki DER bez standaryzacji mówi nam tylko, że surowiec został mocno zagęszczony, ale nie mówi, ile z tego, co cenne, w nim zostało.
  • Standaryzacja bez podanego DER też nie jest pełnym obrazem — nie wiemy wtedy, ile materiału roślinnego było potrzebne do uzyskania danej dawki związku aktywnego.

Kiedy staram się pacjentom wytłumaczyć tę zależność, proszę ich czasem o bardzo przyziemną analogię. Wyobraź sobie, że robisz sok pomarańczowy w domu — jeśli wyciskasz sok z czterech pomarańczy i stawiasz go obok soku wyciśniętego z jednej, to ten pierwszy jest bardziej skoncentrowany w sensie objętościowym, ale wcale nie musi mieć czterokrotnie więcej witaminy C. Podobnie sprawa wygląda z ekstraktami roślinnymi: DER mówi o tym, ile materiału zużyto, a standaryzacja mówi o tym, ile konkretnego związku aktywnego zostało przeniesione do porcji, którą przyjmujesz. Dwa różne pytania, dwie różne odpowiedzi i obie są równie potrzebne, żeby świadomie wybrać suplement.

Jak w praktyce czytać etykietę suplementu

Po tym, jak wspólnie omówiliśmy już wszystkie najważniejsze pojęcia, chciałbym przejść z Tobą do tej części, która zwykle przynosi najwięcej ulgi w rozmowach z pacjentami — czyli do konkretnego zastosowania tej wiedzy podczas codziennych zakupów. Spokojne, uważne czytanie etykiety staje się wtedy czymś naturalnym, a nie czymś, czego unikasz, nie rozumiejąc połowy widzianych tam informacji.

Krok pierwszy to sprawdzenie, czy producent podał standaryzację, czyli konkretną zawartość procentową lub miligramową interesującego nas związku aktywnego w jednej porcji preparatu. Jeśli widzisz na przykład zapis, że ekstrakt jest standaryzowany na 5% ginsenozydów albo że każda kapsułka zawiera 100 mg ekstraktu, w tym 25 mg berberyny, to masz przed sobą informację, która rzeczywiście pozwala porównywać produkty pod kątem potencjalnego działania. Jeśli takiej informacji nie ma, DER pozostaje tylko bardzo ogólną wskazówką o zagęszczeniu surowca, a o samym działaniu preparatu możemy jedynie wnioskować pośrednio.

Krok drugi to potraktowanie wskaźnika DER jako informacji uzupełniającej, a nie decydującej. DER przydaje się bardziej wtedy, gdy porównujesz ten sam ekstrakt u tego samego producenta i w tej samej linii produktów — wówczas różnice między wartościami DER mogą Ci coś powiedzieć o procesie produkcji. Natomiast porównywanie liczb DER między różnymi markami i różnymi roślinami nie ma większego sensu, bo te liczby mierzą różne rzeczy w różnych kontekstach i w różnych składach gotowych produktów.

Krok trzeci to zwrócenie uwagi na nośniki i substancje pomocnicze wymienione w składzie. Warto uświadomić sobie, że nie wszystkie z nich wpływają na wartość DER. Maltodekstryna, laktoza czy krzemionka koloidalna, jeśli wchodzą w skład samego ekstraktu, zmieniają masę wyciągu i tym samym przesuwają DER całkowity w dół w porównaniu z DER natywnym. Z kolei dodatki technologiczne — stearynian magnezu, talk, celuloza mikrokrystaliczna — służą dopiero do formowania tabletek czy kapsułek i nie wliczają się do masy ekstraktu, więc nie wpływają na DER. Jeśli producent nie wyjaśnia, który DER podaje — natywny czy całkowity — masz prawo zapytać o to w wiadomości do obsługi klienta albo podczas rozmowy z farmaceutą. Ta prosta czynność potrafi zdjąć z barków ogromną część niepewności, którą wielu z nas odczuwa, stojąc przed regałem z suplementami.

Krok czwarty, bliski mojemu sercu jako praktyka fitoterapii, to uwzględnienie formy i dawkowania. Ekstrakt w formie kropli może mieć nieco inną dynamikę wchłaniania niż kapsułka, a kapsułka z ekstraktem lipofilowym bywa nieco lepiej biodostępna niż zwykły proszek w tabletce. DER tego nie uwzględnia — i właśnie dlatego opieranie się wyłącznie na tej jednej liczbie byłoby pewnym uproszczeniem. Warto dopytać, jak wygląda zalecane dawkowanie i czy odnosi się ono do całego ekstraktu, czy do wyizolowanej substancji aktywnej w jego obrębie.

Świadomy wybór ekstraktu to nie wybór najwyższego DER, to zrozumienie, co DER w ogóle mierzy, a czego nie mierzy.

W mojej codziennej pracy obserwuję, że osoby, które nauczyły się czytać etykiety w taki właśnie sposób, czują się znacznie pewniej — zarówno w gabinecie, jak i w sklepie zielarskim czy aptece. Ta świadomość pomaga spokojnie ominąć pułapkę marketingową, w której im większa cyfra, tym lepiej. To pułapka, w którą niestety wciąż wpadają nawet osoby z dobrą znajomością ziołolecznictwa, i nic dziwnego — bo nikt nas systemowo nie uczył, jak czytać tego typu parametry na etykietach.

Moje spojrzenie na świadomy wybór ekstraktu

Na koniec chcę podzielić się z Tobą tym, co uważam za najważniejsze w całej tej historii o wskaźniku DER. Przez lata pracy w gabinecie nauczyłem się, że najwięcej spokoju przynosi moim pacjentom nie tyle znajomość kolejnych skrótów na opakowaniach, ile ogólne zrozumienie logiki, która za tymi skrótami stoi. Wskaźnik DER to narzędzie informujące nas o tym, jak bardzo surowiec roślinny został zagęszczony — i tylko tyle. Nie jest miarą skuteczności terapeutycznej, nie jest obietnicą, że dany ekstrakt zadziała silniej niż inny, i nie zastępuje procesu standaryzacji. Kiedy patrzysz na opakowanie i widzisz wysokie DER bez informacji o standaryzacji, wiedz, że masz w ręku produkt, którego potencjał farmakologiczny jest dla Ciebie wciąż nie do końca określony. Kiedy natomiast widzisz informację o standaryzacji na konkretną substancję aktywną, masz przed sobą narzędzie naprawdę porównywalne z innymi — pod warunkiem, że zachowasz tę samą ostrożność w czytaniu reszty składu i w ocenie całości produktu, nie tylko jego największej liczby na przedzie opakowania.

Zachęcam Cię, żebyś przy najbliższej okazji spokojnie, bez pośpiechu, wziął do ręki ulotkę albo opakowanie jednego ze swoich suplementów i prześledził obie wartości: wskaźnik DER oraz informację o standaryzacji. Najprawdopodobniej zobaczysz wtedy, że te dwie liczby opowiadają zupełnie różne historie i że razem dają Ci pełniejszy obraz produktu niż każda z osobna. Jeśli poczujesz potrzebę pogłębienia tego tematu w kontekście konkretnej rośliny, którą przyjmujesz, chętnie podpowiem Ci, na które konkretne substancje aktywne w jej przypadku warto zwracać uwagę — bo każda roślina ma tu swoją własną specyfikę i swoją własną opowieść, którą warto spokojnie poznać, zanim sięgniemy po kolejne opakowanie.

Najczęściej zadawane pytania

Co oznacza wskaźnik DER w ekstrakcie ziołowym?
DER to stosunek masy surowca roślinnego do masy uzyskanego ekstraktu. Na przykład DER 10:1 oznacza, że z dziesięciu części surowca powstała jedna część ekstraktu.
Czy wyższy DER oznacza silniejszy ekstrakt?
Nie. DER opisuje stopień zagęszczenia surowca, ale nie informuje, ile konkretnych substancji aktywnych zachowano w ekstrakcie ani jaki będzie jego efekt działania.
Czym różni się DER natywny od DER całkowitego?
DER natywny odnosi się do masy czystego ekstraktu roślinnego, bez dodatkowych substancji. DER całkowity uwzględnia także nośniki i substancje pomocnicze wchodzące w skład ekstraktu, takie jak maltodekstryna, laktoza czy krzemionka koloidalna.
Co daje standaryzacja ekstraktu roślinnego?
Standaryzacja określa gwarantowaną zawartość konkretnego związku aktywnego w każdej porcji preparatu. Dzięki niej można porównywać produkty pod kątem ilości wskazanej substancji, a nie tylko stopnia zagęszczenia surowca.
Na co zwracać uwagę przy czytaniu etykiety ekstraktu?
Warto sprawdzić, czy producent podał standaryzację i zawartość konkretnego związku aktywnego, a DER traktować jako informację uzupełniającą. Należy także zwrócić uwagę na rodzaj DER, nośniki, substancje pomocnicze oraz to, czego dotyczy zalecane dawkowanie.